Ubogie szlaki rowerowe
Nie wierzmy zapewnieniom Donalda Tuska w to, ze jesteśmy europejską oaza i krajem ucywilizowanym. Ba – czas się ocknąć. Donald Tusk ma tak wielkie poparcie społeczeństwa tylko dlatego, że większość z nas jest przeciwko braciom Kaczyńskim. Sam Tusk jednak niczego wielkiego dla nas nie zrobił i nie zanosi się, by w najbliższych miesiącach się to zmieniło. Wciąż system pomocy socjalnej jest żenująco kiepski, a i wszelkiego rodzaju infrastruktura pozostawia wiele do życzenia. Lider PO obiecywał autostrady na Euro 2012, dziś już wiemy, że tych autostrad przed czempionatem się nie doczekamy. Dlaczego? Bo budowami rządzą niekompetentni ludzie, którzy w innych krajach już dawno byliby zdymisjonowani za nieudolność i liczne błędny w przygotowywaniu formalności. To samo dotyczy nie tylko dróg i autostrad, ale i tras rowerowych. Każdy z nas lubi i ceni aktywny wypoczynek, ale rowery niestety muszą stać w garażu. Nie mamy bowiem zbyt wielu tras rowerowych, toteż sama w sobie turystyka na dwuśladach póki co nie wszędzie jest możliwa.
Jedynym miejscem, gdzie na rowerach swobodnie można pojeździć jest pomorze ze wskazaniem na gminy nadmorskie oraz lasy w innych częściach kraju. W tym pierwszym wypadku duże znaczenie ma sam fakt, iż gminy nadmorskie są bogate, sprzedaje się tam bardzo dużo działek pod inwestycje związane z budową hoteli i pensjonatów. Całkiem spore wpływy z podatków zasilają budżet małych miejscowości do tego stopnia, że tam można swobodnie dokonywać wszelkiego rodzaju inwestycji podnoszących atrakcyjność regionu. Często inwestuje siew trasy i ścieżki rowerowe i tam rzeczywiście jako turyści możemy jeździć dwuśladami. Dlatego jeśli na wakacje wybieramy się nad morze, to weźmy ze sobą rowery, dzięki temu będziemy mogli nie tylko wygrzewać się na kąpielisku, ale poznać wszystkie okoliczne miejscowości.
Ci, którzy na rowery nad morze nie jeżdżą mogą jedynie uciec poza miasto w poszukiwaniu dróg polnych i leśnych duktów. Tak sobie najczęściej radzą Polacy w dobie XXI wieku. Z jednej strony to fajne forma rekreacji, bo dzięki temu mamy kontakt z przyrodą. Tyle że nie każdy z nas może sobie pozwolić na to, by zapakować rowery do samochodu i wyjeżdżać poza miasto w poszukiwaniu takich „dzikich” tras. Nie zawsze mamy też możliwość dojechania do lasu na rowerze z centrum miasta. Nie dziwne, ze inne narody uważają Polskę za kraj zacofania. Bo żeby w XXI wieku nie mieć obiektów do rekreacji? Na pewno sama idea Orlików jest słuszna, ale to kolejny pomysł pozostawiający wiele do życzenia i przede wszystkim pomysł źle zrealizowany. Jest ich zbyt mało i do tego nie ma ich wszędzie. Pozostają nam więc rowery i rolki. Tyle że w mieście zarówno na jednym, jak i drugim jeździć nie ma gdzie. Nie zanosi się też, by ten problem w najbliższym czasie się rozwiązał, bowiem samorządowcy nie wykazują chęci dialogu w tym temacie i raczej o potrzeby społeczne nie dbają tak, jakbyśmy tego sobie życzyli. Istnienie tras rowerowych i ścieżek pozostaje więc kwestią naszych chęci i marzeń.